To jest kraj dla dziwnych ludzi

To jest kraj dla dziwnych ludzi

 

Nie, nie Polska. Nasz kraj budują ludzie dziwni, ale właściwie nie wiadomo dla kogo. Chodzi o państwo, w którym, jak się okazuje, w imię poważnego traktowania prawa można legalnie kazać dzieciom uczestniczyć w pokazach erotycznych.

Rzecz dzieje się w Holandii – tym samym kraju, który wielu przedstawicielom mojego pokolenia już zawsze kojarzyć się będzie najpierw z wielkim odprężeniem a później ze stresem i misiem w paszporcie, którego można było zarobić podczas powrotu przez Niemcy. Ta europejska stolica swobody nigdy jednak nie była tylko tym, czym wówczas się wydawała. Rozumieli to Indianie z okolic Nowego Amsterdamu, rozumiały ofiary Niederländische SS, zrozumieli w końcu ostatnio nasi gastarbeiderzy1. Ale nawet taka prawdziwa, trudna Holandia zaskakuje liberalizmem. Widoczny on jest chociażby w podejściu do seksu. Skoro każdy człowiek ma prawo do miłości to znaczy, że każdy niepełnosprawny Holender ma prawo do kilku stosunków w roku. Na koszt państwa. Patrząc na naszych polityków, jestem przekonany, że w Polsce są potrzebne podobne przepisy. Pomijając poziom niepełnosprawności, niektórym po prostu przydałaby się odrobina seksu.

Sąd w Njimegen

Sąd w Njimegen

Ostatni news z Holandii, który przeczytałem świadczy o tym, że Holendrzy swoje regulacje prawne, dotyczące seksu traktują poważnie. Chodzi mi oczywiście o wyrok Rechtbank Gelderland w Nijmegen. Przypomnę, że wyrok dotyczył polskiej pary, która występowała na scenie miejscowego domu uciech. Nie było w tym nic niezwykłego, gdyby nie dzieci. Para posiada bowiem dwójkę uroczych, sześciomiesięcznych bliźniąt, które nie dysponując opiekunką – zabierała ze sobą na scenę. Dzieci nie uczestniczyły wprawdzie w harcach, ale gaworzyły w swoim kojcu, kiedy ich rodzice uprawiali seks ku uciesze gawiedzi. Kiedy sprawa trafiła do sądu, ten miał niemały problem. Dzieci nie uczestniczyły przecież w czynnościach o charakterze seksualnym, a prawo – nawet holenderskie – nic nie mówi o uprawnianiu seksu przez rodziców na oczach ich dzieci. Sprawy jednak nie można było tak zostawić. Sięgnięto więc po prawo… pracy. Temida orzekła więc, że rodzice mogą w pracy mieć na oku swoje dzieci, ale te nie mogą wykonywać czynności kojarzonych w jakikolwiek sposób z praca zarobkową rodziców. Na tej podstawie sąd nakazał oddzielenie dzieci od widowni przy pomocy “nieprzezroczystego materiału, uniemożliwiającego kontakt wzrokowy z widownią”. Dzieci przebywają więc w dalszym ciągu na scenie, ale teraz ukryte są za parawanem. Takie prawo…2

  1. 1. Niderlandzki odpowiednik niemieckiego Gastarbeitera. Prawda, że podobny?
  2. 2. Treści umieszczone we wpisie są prawdziwe. Wszystkie oprócz dzieci…

Powiązane: