Augustyn i Ryjówka

Augustyn i Ryjówka

 

Augustyn patrzył w milczeniu na zachodzące Słońce. Próbował ogarnąć potęgą swojego intelektu chociażby część boskiej mądrości, która została zawarta w tym codziennym spektaklu. Myślał, że to dzięki niej Słońce nie gaśnie nagle, pozostawiając nas w zaskakujących ciemnościach. Augustyn znał dobrze uczucie bezradności, które towarzyszyło mu, kiedy z wypełnionej słońcem i kurzem przestrzeni wchodził do ciemnej chaty, ale nie był w stanie wyobrazić sobie całego świata w takiej sytuacji. Nie wiedział oczywiście niczego o ruchu Ziemi ani nawet tego, że czerwona tarcza swoją imponującą wielkość i kolor zawdzięcza i tumanom piasku znad pustyni. Augustyn wierzył. Siedział więc tak i patrzył, dostrzegając we wszystkim boską wielkość i mądrość, bo tak chciał. A kiedy to dostrzeganie znużyło go, postanowił wstać, myśląc ciągle o tym, że wszystko jest dziełem boskim, więc jest dobre. Ale wtedy w odległości kilku stóp od swojej stopy dostrzegł węża.

Wąż nie był dobry. Augustyn nigdy się do tego nie przyznał, ale cierpiał na olidiofobię i w takich sytuacjach nie umiał nawet ruszyć się z miejsca. Dotychczas ratowała go zawsze wrodzona ostrożność węży, które same oddalały się z miejsca spotkania z człowiekiem. Tym razem gad leżał bez ruchu. Augustyn starał się opanować lek i zaczął myśleć, że w ten sposób zaprzecza doskonałości boskiego stworzenia. Być może, gdyby swój czas poświęcił sprawom bardziej praktycznym, wiedziałby, że zwierzę jest niegroźne a nawet nie jest wężem tylko przedstawicielem beznogich jaszczurek z rodziny Anguidae. Ale nie wiedział, więc bał się. Bał się i patrzył na rzekomego węża.

I wówczas nastąpiło coś, co Augustyn uznał za cud. Dostrzegł bowiem malutkie zwierzątko, które wybiegło z trawy i rzuciło się na „węża”. Wąż próbował się obronić przed napastnikiem, którego przerastał kilkakrotnie, ale ten było szybki jak błyskawica. Wyglądało jak mała mysz, więc Augustyn, który – jak już ustaliliśmy – poziomem wiedzy biologicznej nie odbiegał od dzisiejszego gimnazjalisty, uznał, że jest to mysz. W istocie była to ryjówka, nazwą mogąca zemścić się na Rzymianach – ryjówka etruska. Augustyn odzyskał władze nad swoim ciałem dopiero, kiedy Ryjówka pożarła cały łeb „węża”. Zaczął wówczas robić to, co najbardziej lubił robić – myśleć. Dzisiejsze myśli były dziwne. Pierwsza nawiązywała do grzechu pierworodnego, który nagle został pozbawiony mocy dzięki małemu zwierzątku. Druga była taka, że każdy z nas prawo do narodzin na krzyżu i niepokalanej śmierci. A trzecia, trzecia była taka, że jedynym celem kobiety może być rodzenie dzieci, bo Augustyn już wiedział, że tej jednej spawy nie załatwi z Ryjówką. Rosnąca erekcja wyjaśniała żal…

Powiązane:

  • Jusuf