Pierścionek

 

Ten był drugi. Albo trzeci. Nie o to chodzi, że nie pamiętam. Po prostu trudno było wybrać, więc kupiliśmy razem dwa. Oczywiście obydwa zaręczynowe. „Kupiliśmy” niestety nie jest dobrym słowem. Tym razem byłem spłukany. Poszliśmy więc razem do sklepu należącego do dużej, znanej i wydającej sporo siana na reklamę sieci jubilerskiej, której nazwy nie wspomnę i okazję tę wykorzystam, żeby podkreślić, że nie jestem Katarzyną Tusk. Tak – Katarzyną – z zawiścią, ale i pełnym szacunkiem. Z paragonu dowiedziałem się, że siedziba firmy mieści się w mieścinie Suchy Las przy ulicy Stara Droga. Pięknie, prawda? Ale do rzeczy. Poszliśmy razem, ja byłem spłukany, Ona zapłaciła, kasę mam oddać. Trochę kiepskie rozwiązanie z mojej strony na zakup pierścionka zaręczynowego… Na usprawiedliwienie dodam, że pierwszy kupiłem sam. W ogóle to był pierwszy pierścionek kupiony przeze mnie. No ale nie o mnie tu chodzi.
Ostatnio zgubił się. To znaczy, ja mówię, że się zgubił. Ona mówi, że zgubiła go. To chyba świadczy o wielkim poczuciu winy. Bo w normalnych sytuacjach ma tendencje do wyparcia i mówi, że autobus uciekł, talerz się stłukł, woda się wylałą, pilot spadł etc.
- Przepraszam. – Powiedziała „tą razą”.
- Przecież nic się nie stało. – Odpowiedziałem.
- Bo ja taka głupia jestem. – Zdawała się nie słyszeć.
- Zgubienie czegoś nie świadczy o głupocie. – Postanowiłem mówić rzeczowo.
- Świadczy.
- Przecież wszyscy ludzie coś gubią. – Dopiero, kiedy to powiedziałem, przypomniałem sobie, że nie można ładować Jej razem z pierścionkiem do wora ze wszystkimi ludźmi. – Zresztą sam co chwilę coś gubię – próbowałem się ratować, ale chyba tylko ostatecznie straciłem wiarygodność.
- Ale ten był mój ulubiony.
- To kupimy nowy.
Wczoraj poszliśmy do innego sklepu sieci. Miałem ze sobą karnisze.. Kiedy dwu i pół metrową tubę zarzuciłem na ramię, zrozumiałem jak nisko drzewa mają gałęzie. Nisko były też znaki drogowe i szyldy. W sklepie chciałem wykorzystać tubę, żeby sterroryzować obsługę, ale Ona mi nie pozwoliła. Zamiast tego zamówiła pierścionek. Był w naszym mieście, ale w międzyczasie podrożał. Przyjedzie więc w starej cenie. Z Kielc.