Bajka I

 

W czasach dawnych i zapomnianych już przez wszystkich z wyjątkiem najstarszych drzew, które inaczej niż ludzie z wiekiem nie tracą pamięci, światem rządziły wiedźmy. Ich władza może się wydawać czymś dziwnym ale tak naprawdę nie była niczym wyjątkowym. Tak naprawdę różniła się niewiele od współczesnej nam demokracji. Bo wiedźmy działały tak samo jak dzisiejsi politycy, którzy potrafią przekonać ludzi, że oni i że władza jako taka jest ludziom właśnie potrzebna, żeby mogli zachować swoje domy, samochody czy nawet zdrowie. I podobnie jak dzisiejszych polityków, nikt nie lubił wiedźm. Ludzie bali się ich, bo wierzyli, że wiedźmy mają moc decydowania o losach. Z czasem niektórzy strach zamieniali na szacunek. Bo człowiek, który się boi jest słaby. A jeśli jest słaby – szuka pozytywnych myśli w tym, co silne a nie w tym, co dobre. I dopiero wówczas władza wiedźm stała się absolutna. I dopiero wtedy wiedźmy osiągnęły moc panowania nad ludźmi i zmuszania ich do robienia rzeczy, których ci wcale nie chcieli robić.

W tych właśnie czasach na świecie żyli również królowie, książęta i księżniczki. O nich pamiętają nie tylko najstarsze drzewa ale również ludzie. Pewnie z powodu księżniczek, które jeszcze sporadycznie można spotkać. A może z powodu bogactwa i piękna, z którego słynęli ludzie dobrze urodzeni. Jakoś nikt już dzisiaj nie myśli o tym, że prości ludzie podziwiali ich nie za piękno twarzy albo ducha, ale za piękno klejnotów i bogactwo doczesne. Zdarzały się jednak wyjątki. Jednym z nich była Lorelei – piękna córka króla Frydolina. Kochali ją, bo nie musieli zazdrościć jej klejnotów ani drogich kiecek, profesjonalnego makijażu czy najlepszych chirurgów plastycznych. Lorelei była tak piękna, że ptaki przestawały śpiewać, kiedy pojawiała się w pobliżu. A kiedy już je mijała rozpoczynały z pasją nowy koncert.

Uroda Lorelei stała się legendarna ale królestwo Frydolina nie było duże, więc zainteresowanie urodą nie było wielkie. Dlatego ojciec, myśląc, że uroda kobiety mija z wiekiem, starał się wykorzystać tę chwilę, kiedy w jego mniemaniu wartość córki była wysoka. Za najlepszego kandydata uznał Gebharda – dziedzica tronu sąsiedniego królestwa. Ten związek zapewniłby Frydolinowi spokojne dożycie starości. Gebhard posiadał również inne wspaniałe cechy – był tylko 30 lat starszy od Lorelei a spora liczba bękartów, błąkających się w okolicy królewskiego dworu wskazywała, że Frydolin mógł oczekiwać wnuka. Starania rozpoczął już, kiedy Lorelei miała lat 8. Niestety Gebhard wolał jeszcze wówczas uganiać się za prostymi dziewkami i dworkami swojej matki. Do związku dojrzał dopiero 6 lat później, czyli kiedy piękna księżniczka nie była już najmłodsza.