Bajka II

 

Księżniczka w tym czasie również nie próżnowała. Dała się poznać jako dziewczyna krnąbrna i nieposłuszna. Przy stole nie przestrzegała dobrych manier, jadła tak, jak było jej wygodnie, mówiła przy jedzeniu a poza stołem sama zabierała głos. Pewnie dlatego nikt nie miał nic przeciwko temu, że zaczęła wymykać się z pałacu i pieszo przechadzać się po okolicznych pagórkach. Tam właśnie poznała Bertrama. Bertram imię miał mnisie ale mnichem bynajmniej nie był. Do dyspozycji miał całkiem spore stadko owiec, które z czasem przyzwyczaiły się do jego dziwnych zachcianek.

W wielu podobnych historiach pasterz jest postacią pozytywną – a to złego smoka zabije a to olbrzyma wykastruje. Być może ludzie lubią pasterzy, bo ci nienachalnie przypominają im o wolności i rzeczach wzniosłych? Bertram nie był jednak człowiekiem wolnym. I nie chodzi wcale o jego wielopłaszczyznowe uzależnienie od owiec. Chodzi o wiarę w moc wiedźm. Ta wiara dawała wiedźmie Waldetrudzie władzę nad Bertramem. Wszystko zmieniło się kiedy Bertram spotkał Lorelei. Jedno spojrzenie na nią przekonało Bertrama, że na świecie są inne kobiety poza wiedźmami i owcami. Lorelei natomiast zachwyciła się męskim brudem i owczym zapachem Bertrama.

I stało się jakoś bardzo szybko, że Bertram przestał pożądliwie patrzeć na owce. Zamiast tego przypominał sobie cudowne ciało czternastoletniej Lorelei, które posiadł przed swoim szałasem. W szałasie było zbyt ciasno i Lorelei narzekała, że dupa ją boli po kilku uderzeniach w gałęzie, z których zbudowany był szałas. Zaczęli się spotykać. I tym razem ptaki nie kończyły koncertu na ich widok. Było im rudno al wiedziały, że muszą dać radę. Ludzie natomiast przerywali pracę, patrząc na nich z uśmiechem.

Niestety Waldetruda zdała sobie sprawę z tego, że Bertram wymyka się spod jej kontroli. Zrozumiała, że moc Lorelei jest większa jest silniejsza od mocy wszystkich wiedźm. Bo moc Lorelei była mocą szczęścia. Starała się więc zrobić wszystko, żeby księżniczka była nieszczęśliwa. Przekonała więc Gebharda do szybkiego ślubu. Kiedy Bertram dowiedział się o tym wiedźma odzyskała nad nim moc. A kiedy już ją miała – zamieniła go w słup soli. Sól miała wyżreć Bertramowi serce, tak żeby już nigdy nikogo nie po kochał. Bertram co noc zamieniał się jednak w mysz i odwiedzał Lorelei. A sama księżniczka, odwiedzała codziennie słup soli, rosząc go swoimi łzami. Ale jej łzy też były słone, więc Bertram stał ciągle bez ruchu. Wiedźma tymczasem utrudniała jej każde odwiedziny, tworząc zarośla ciernistych krzewów i bagna. Lorelei przedzierała się jednak przez nie codziennie, nie tracąc nadziei.